Teraz proponujemy kilka zapisków z „WIELKIEJ KSIĘGI JAJ I REKORDÓW”, w której wpisujemy najzabawniejsze numery, jakie przytrafiły nam się podczas turystycznych wojaży oraz nasze rekordy:
• Krzyś Kamiński (kl. IV podst.) kopnął niechcący w głowę kelnerkę na dyskotece w Bratysławie (ale to musiał być taniec!)
• podczas InO w Sośniach Agnieszka Przybylak zabłądziła w lesie i z głodu zjadła... kartę startową i mapę (jej siostra – Ania – jest obecnie prezesem SKKT)
• w Nachodzie (Czechy) otrzymaliśmy gratis całe wiadro musztardy, gdy kupiliśmy kiełbasę na ognisko
• w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa żeby dostać pieczątkę, trzeba kupić widokówkę, ponieważ pani jest... rozliczana z tuszu
• w Żubrowie na ziemi lubuskiej cała wieś zleciała się, żeby oglądać naszą grupę kolarską chłodzącą się pod pompą w centrum wioski
• po Pojezierzu Kaszubskim podróżowaliśmy czasem pociągostopem, czyli „łapaliśmy” ciuchcię gdzieś na trasie (wtedy jeszcze jeździły ciuchcie...)
• w latach 80. podczas letnich obozów wędrownych otrzymywaliśmy – poza tradycyjnymi kartkami na mięso i cukier – także kartki na... węgiel (!)
• podczas InO „Siedmiowiecze” w Biniewie ugasiliśmy pożar, nim zjawili się strażacy
• w schronisku w Gnojnie na Podlasiu nie było kompletnie niczego i nikt nie wiedział, że przyjedziemy; w ramach rekompensaty nocowaliśmy za darmo i dowieziono nam zupełnie nowe wyposażenie schroniska; było super
• okradano nas 3 razy: w Suwałkach (sakwy z rowerów), Bratysławie (odzież) i ... na Bornholmie (rower!); najdziwniejsze jest to, że złodziei z Suwałk wkrótce złapała policja, złodziejkę z Bratysławy wytropiliśmy sami i oddaliśmy w ręce sprawiedliwości, natomiast z rowerem pożegnaliśmy się na zawsze; nieładnie, duńska policjo!
• gdy Mariusz Okupnik złamał na Węgrzech rękę, gips zakładał mu dr Laszlo Kutas (!!!); Hand ist kaput – powiedział doktor
• InO to skrót oznaczający Imprezę na Orientację; jakież było nasze zdziwienie, gdy w jednej wiosce przeczytaliśmy takie ogłoszenie: DYSKOTEKA. WSTĘP INO 5 ZŁ (!!!)
• w Odrach (Pomorskie) nie wpuszczono nas do Muzeum Kręgów Kamiennych (w godzinach otwarcia!), ponieważ opiekunka obiektu... właśnie skubała indyki!!!!