Najdłuższa impreza turystyczna – obóz kolarski „Dolina Bugu – 16 dni Najkrótsza impreza turystyczna – rezerwat „Niwa” 3 godziny Najbardziej niespodziewany przewodnik na trasie Daniel Olbrychski oprowadzał nas po Drohiczynie Najnudniejsza przewodniczka – w pałacu w Wilanowie Najdowcipniejsza przewodniczka – w muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu Najgwałtowniejsza burza – podczas Zlotu Laureatów Konkursu „Poznajemy Ojcowiznę” w Toruniu Najobrzydliwszy obiad – bar mleczny w Częstochowie – jajka sadzone ukradzione brudnymi rękami z talerzy niektórych uczestników zimowiska przez miejscowych żebraków Największy zbiorowy „strip-tease” – pobyt na plaży naturystycznej w Międzyzdrojach Największy turystyczny „niewypał” – zwiedzanie Fuledzkiego Rogu nad jeziorem Mamry, miało być głazowisko, a były osty i pokrzywy Najliczniejsza wycieczka – Tour Salon w 2002 roku – 76 osób Najmniej liczne imprezy – finały konkursu „Poznajmy Ojcowiznę” w Biłgoraju – 1 osoba (Jarek Biały), Żarach (Robert Dera) oraz podsumowanie „Konkursu na najlepszy SKKT” w Warszawie w 2005 roku (Tomasz Pawlak) Największy sukces – IV miejsce w centralnym finale XXIV Ogólnopolskiego Młodzieżowego Turnieju Turystyczno – Krajoznawczego w Piotrkowie Trybunalskim w 1996r. oraz I miejsce w „Konkursie na najlepszy SKKT” w kategorii gimnazjów w 2005 roku Najdziwniejszy przejazd – towarową wąskotorówką z Rawy Maz. do Rogowa z rowerami w wagonikach Najbardziej pechowy rower – „góral” Darka Cellmera na kolarskim obozie „Dolina Bugu” Najbardziej niepohamowany i długotrwały (do dziś nie wyjaśniony) wybuch śmiechu – Błażej Wałęsa przed schroniskiem PTSM w Poznaniu Najbardziej pikantna potrawa – bigos w restauracji w Puszczykowie Największa ilość upadków na szlaku – Marlena Pauś podczas zimowego zdobywania Ślęży i Łukasz Siudziński w Górach Stołowych Najbardziej widowiskowy upadek – lądowanie (właściwie wodowanie) opiekuna Koła wraz z rowerem i sakwą w jeziorze Krąpsko na Wale Pomorskim Najbardziej wegetariański dzień – objadanie się różnymi źdźbłami, listkami i korzonkami w Puszczy Białowieskiej pod fachowym okiem pani przewodniczki Najbardziej pomidorowy dzień – ostatni dzień w Beskidzie Śląskim: śniadanie – chleb z pomidorem, obiad – zupa pomidorowa oraz gołąbki w sosie pomidorowym, kolacja – śledź w pomidorze. (był rok 1989…) Najdłuższy przejazd rowerami po piasku – 22 km na trasie Gródek-Krynki (Podlasie), zakończony całowaniem asfaltu pod Krynkami Najwięcej przeszkód na trasie: odcinek Brok-Brańszczyk wzdłuż Bugu i to na rowerach Najdziwniejszy obrazek motoryzacyjny – widok TIR-a jadącego po piaszczystej drodze leśnej koło Drażniewa na Mazowszu Największa skleroza – pozostawienie przez Przemka Derę plecaka w pociągu na stacji w Czyżewie (Podlasie) Najmłodszy uczestnik obozu – Konrad Wilgocki na wyspie Wolin (5 lat) Największe trudności z uzyskaniem pamiątkowej pieczątki – Muzeum Historyczne Miasta Krakowa (żeby dostać pieczątkę, trzeba kupić widokówkę, ponieważ pani jest… rozliczana z tuszu!) Największy „ochrzan” – przed sklepem w Świnoujściu za to, że nic nie kupiliśmy, a zapełniliśmy przysklepowe kosze na śmieci Najwięcej kar na jednym obozie: pierwszy obóz w Kotlinę Kłodzką – mandaty dla odprowadzających rodziców za… wejście na peron bez biletów peronowych, dla uczestnika obozu za przekroczenie granicy rezerwatu przyrody „Jaskinia Niedźwiedzia” oraz kolegium dla kierownika obozu za „manie” (czytaj: posiadanie) bluzy wojskowej typu moro (był rok 1986…) Najbardziej wybuchowy (dosłownie) obiekt noclegowy – ośrodek kolonijny Mikstat Las „Najstraszniejsze” schronisko (duchy!) – Lubnów koło Paczkowa. Najczęstszy udział w finałach OMTTK – Tomek Stasik (9 razy w finale centralnym) Najgorsze schronisko – Brok (brok kuchni, brok garnków, brok naczyń i brok… łóżek) Najbardziej oddalone od Strzyżewa i Sieroszewic (zwiedzane przez nas) miejsca – na północy: Kopenhaga w Danii, Lund w Szwecji i Palanga na Litwie; na południu – jezioro Balaton na Węgrzech; na zachodzie – Soltau koło Hamburga w Niemczech; na wschodzie – Kijów na Ukrainie Najdłuższa trasa rowerowa w ciągu jednego dnia – 104 km w okolicach Zielonej Góry Największe zaskoczenie wizualne – zdjęcie Błażeja Wałęsy na okładce „Poradnika organizatora OMTTK”, Warszawa 1994 Najbardziej niegościnna miejscowość – Sieradz (podczas 4-dniowego pobytu aż 10 incydentów z mieszkańcami w tym: pobicie Dawida Witonia i opiekuna… szczotką przez pewna wiekową mieszkankę miasta, „aresztowanie” Marcina Maląga i Jarka Okupnika przez policję oraz bezpodstawne i absurdalne posądzenie całej grupy o włamanie Najwięcej obozów wędrownych zorganizowaliśmy na terenie woj. pomorskiego: 1998r. Pojezierze Kaszubskie, 1992r. – Pobrzeże Słowińskie, 1999r. – Pobrzeże Kaszubskie i w 2005 r. – Pobrzeże Słowińskie; żadnego obozu nie było w woj. opolskim, kujawsko-pomorskim i świętokrzyskim, ale w tym ostatnim były aż dwa obozy zimowe Najczęściej odwiedzane województwo (poza wielkopolskim) – dolnośląskie ( w sumie 107 dni pobytu), najrzadziej – opolskie (10 dni) Największy „skrót”: Remieńkiń – Suwałki (dodatkowe 10 km) Najkrótsze nabożeństwo – msza św. W Sanktuarium Matki Boskiej Śnieżnej na Górze Iglicznej – 20 minut Najdłuższy udział w nabożeństwie – nocne nabożeństwo prawosławne w cerkwi Supraślu (3 godziny, a i tak nie byliśmy do końca , chociaż bardzo się nam podobało) Najbardziej „rozbrajająca” uczestniczka wycieczki: Kasia Światła (m. in. słynny upadek Kasi przed nie mniej słynnym obrazem Leonarda da Vinci „Dama z łasiczką”); większość „akcji Kasi” jest nie do opisania, ją trzeba po prostu znać! Najniższa temperatura: - 40 stopni w Muzeum Ryb Mrożonych w Świnoujściu Najbardziej znane osobistości, które poznaliśmy: prymas kard. Józef Glemp – w Sulejowie – Podklasztorzu, Daniel Olbrychski – w Drohiczynie i Tadeusz Drozda w Poznaniu Najwięcej wycieczek w jednym miesiącu – 6 (o łącznym czasie trwania 16 dni) w maju 1999 roku Najgłupszy pomysł – usmażenie przez Arka Szuberta butów w piekarniku w schronisku „Zaolzianka” w Istebnej Największy schabowy (wielkości talerza!) – w barze mlecznym (!) w Augustowie Największy naleśnik z jagodami – spożywany przeciętnie przez 2 osoby – w schronisku PTTK ”Bacówka pod małą Rawką” w Bieszczadach Najgłupszej legendy – o spadających z nieba… maciorach(!) – wysłuchaliśmy przy Leskim Kamieniu w Bieszczadach Największy absurd – kartki na węgiel w czasie letniego obozu wędrownego na Pojezierzu Kaszubskim (1988) Najwięcej fobii posiada obecna prezes SKKT Ania Przybylak, która nienawidzi: imienia Anna (Ania może być), jedzenia mięsa i w ogóle posiadania w żołądku czegoś, co kiedyś było żywe (chyba chodzi o zwierzęta?), pozowania do zdjęć, koloru czerwonego, chodzenia w spódnicy, chodzenia bez skarpetek, chodzenia z rozwiązanymi sznurowadłami, meteorologii, niepoprawnego wysławiania się (typu: poszłem, lubieją, co tu pisze?) oraz dziur w moście (to były tylko te rzeczy, których Ania nienawidzi; kolejne – niższe stopnie – to: nie znoszę, nie cierpię, nie lubię i nie przepadam) Najciekawsza propozycja zmiany nazwy Klubu: zaprzyjaźniony z nami opiekun SKKT „Łaziki” z Ostrowa Wielkopolskiego, pan Krzysztof Statnik, po kilku wspólnych imprezach, stwierdził, że zdecydowanie powinniśmy zmienić nazwę. Oto jego argumentacja: „WIERCHY” – TO GÓRY, GÓRY – TO SZCZYTY, SZCZYTY – TO CZUBKI, CZUBKI – TO ŚWIRY, A ZATEM „WIERCHY” – TO ŚWIRY